O autorze
Matka uroczych 5-letnich bliźniaczek – Hanusi i Lenusi. Niegdyś dziennikarka i redaktor naczelna, rzecznik prasowy. Dziś Dyrektor ds. Komunikacji i Promocji największego stadionu w Polsce czyli PGE Narodowego i od jakiegoś czasu blogerka. Nie narzeka na brak obowiązków i jest świetnie zorganizowana, zawsze służy poradą innym matkom. Uwielbia podróżować z bliźniętami pociągiem i piec ciasteczka. Często zakłada szpilki i krótkie sukienki, nawet na spacer z dziećmi. Biega.

Matka i córka - naturalna więź, którą trzeba pielęgnować

Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że zbyt rzadko mówię mamie jak bardzo ją kocham i jak wdzięczna jestem jej za to, ile dla mnie zrobiła i jak wrażliwego człowieka ze mnie ulepiła. Jej poświęcenie doceniłam dopiero wtedy, kiedy sama zostałam mamą. Była ze mną w najtrudniejszych i najpiękniejszych chwilach mojego życia, a dziś jest babcią na medal. Złoty medal. Ta naturalna więź jest cudem, który należy pielęgnować, jak każdą relację.

Jako matki doskonale wiemy, jak ważne jest to byśmy mówiły naszym dzieciom jak je kochamy i jak ważne są dla nas i jak cudownie się czujemy, kiedy dziecko odwdzięcza się tym samym. Ale równie ważne jest to byśmy pamiętały o naszych mamach, które przez kilkanaście lat dbały o nasz rozwój - one też potrzebują usłyszeć "kocham" czy "dziękuję". Każdy, niezależnie od wieku, potrzebuje tego.



Od pieluch po egzaminy życiowe

Właściwie od samego początku ciąży kształtowała się we mnie więź z moimi bliźniaczkami. Codzienne rozmowy z "brzuszkiem", śpiew, czytanie bajeczek, muzyka relaksacyjna (wtedy moim numerem jeden był Leszek Możdżer i kiedy się urodziły właśnie przy jego muzyce dziewczynki się uspokajały). Te wszystkie czynności uświadomiły mi jak szczególna jest więź matki i dziecka (w moim przypadku córek). Wtedy zaczęłam tak naprawdę doceniać moją mamę, która nauczyła mnie kochać i była ze mną w najtrudniejszych, ale i najpiękniejszych momentach mojego życia. Była ze mną też wtedy, kiedy przyszło mi wejść w najtrudniejszą ale i najpiękniejszą rolę - matki.

Kiedy moje córeczki przyszły ma świat, ona była ze mną od samego początku. Wspierała mnie, doradzała i nigdy nie krytykowała (jeżeli już to konstruktywnie i ze spokojem). Właściwie w pierwszych kilkunastu miesiącach życia moich bliźniaczek była ze mną każdego dnia, była moim partnerem w tej trudnej roli rodzica (ponieważ mój mąż tylko pracował, a cała opieka nad dziećmi spadła na mnie). Kiedy miałam chwile kryzysowe i byłam u kresu wytrzymałości fizycznej, ona mnie pozytywnie napędzała i wprowadzała spokój w tę naszą niełatwą wtedy relację. Nie odsunęła się ode mnie, kiedy byłam w dołku (bo ileż można z mamą zajmować się dziećmi). To na niej odbijały się skutki mojej relacji z mężem. Mówiła mi nie raz, że tak być nie powinno, że mąż i ojciec dzieci powinien zajmować się rodziną i spędzać z nią czas, ale ja zawsze go broniłam. Ona mówił wtedy "ja cię z tym wszystkim nie zostawię i zawsze dodawała musisz wziąć się w garść bo masz dwie piękne córeczki. One Ciebie potrzebują i to uśmiechniętą".

Była też przy mnie kiedy się rozwodziłam, kiedy sama zamieszkałam z córeczkami. Zajmowała się nimi, bym miała chwile tylko dla siebie, bym mogła zastanowić się nad moim życiem, bym mogła zacząć zmiany w swoim życiu. Mówiła wtedy: "musisz być silna". Właśnie wtedy zaczęłam ją doceniać najbardziej. Odbudowałam siebie i zaczęłam patrzeć inaczej na naszą relację. Było mi dobrze samej ze sobą, zaczęłam też dbać o siebie, mogłam też zacząć dbać o bliskich i o Nią. Ona też wiele w życiu przeszła, ale zawsze robiła wszystko z myślą o nas ( o mnie i moim bracie). Dziś wiem, że chcę być właśnie taką matką, ale w tym wszystkim muszę pamiętać, że i ona potrzebuje mojego wsparcia i uczuć.

Babcia na medal

Najpiękniejsze jest to, kiedy widzę jak moja mama zajmuje się moimi córeczkami. Jak pięknie uczy je życia, daje im tyle uczucia, spokoju i zawsze jest cierpliwa. Jest babcią ma medal.

Drogie mamuśki, pamiętajmy o naszych mamach. Dzwońmy do nich nie tylko wtedy, kiedy mamy problem, ale także tylko po to, by powiedzieć im jak bardzo je kochamy, jak jesteśmy im wdzięczne.

Mamo, dziękuję ci za to, kim jestem i za to, że zawsze mogę na Ciebie liczyć.

Chciałabym jeszcze napisać jedną ważną rzecz. Ostatnio miałam wielką przyjemność poznać ojca, który sam wychowuje córeczkę. Przez kilka dni wpatrywałam się z zachwytem, jak nią się zajmuje. Robił to tak pięknie, tak cierpliwie... Widziałam jak bardzo chce przychylić jej nieba. Relacja dziecka z ojcem też jest niezwykła. Wszystkim tatusiom, którzy tak pięknie wychowują dzieci i wspierają mamy też należą się podziękowania.
Trwa ładowanie komentarzy...